🌂 Tak Ja Wierze W Boga Ojca
Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego" (J 20, 17). Sam moment wniebowstąpienia tak oto bardzo lakonicznie przedstawiają te same Dzieje Apostolskie: "Uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu" (Dz 1, 9).
Wierzę w Kościół, bo nawet dogłębne przestudiowanie Biblii i Katechizmu jest w stanie dać mi jedynie gruntowną wiedzę o Bogu. A ja nie chcę jedynie wiedzy – chcę wiary, a „wiara rodzi się z tego co się słyszy” (Rz 10,17) od tych, którzy usłyszeli wcześniej. Wierzę w Kościół, bo bez niego nie miałbym w ogóle w co
Kiedy dobrowolnie przestrzegamy przykazań, tak jak to czynił nasz Zbawiciel, cenimy słowa naszego Ojca Niebieskiego: „Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” 9. A gdy wejdziemy do obecności naszego Ojca w Niebie, oczekujemy na usłyszenie słów: „Dobrze, sługo dobry i wierny! […] wejdź do radości pana swego” 10.
Es gab Augenblicke, da glaubte Ross an Gott. Ja nie wierzę w Boga, ale codziennie mu dziękuję, że uratował cię dla mnie. Ich glaube nicht an Gott, aber ich danke ihm, dass er dich bewahrt hat. Daniel: „ Wierzcie w Boga, wierzcie też we mnie”.
Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego to zbiór kazań katechizmowych z systematycznym wykładem głównych prawd wiary, syntetyczny, przejrzysty w formie, bogaty w przykłady i cytaty biblijne. To doskonała pomoc dla kapłanów i katechetów, pozwalająca szerzej spojrzeć na doktrynę Kościoła katolickiego i czytelnie przedstawić jej
Anna Kowalska) otrzymał/a chrzest w wierze Kościoła, którą przed chwilą wspólnie wyznaliśmy? Rodzice i chrzestni: Chcemy. Kapłan w tym momencie trzykrotnie polewa głowę dziecka wodą i wypowiada formułę chrztu św., czyli: K: (imię/imiona dziecka, np. Anno Kowalska), ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Syn Boga Ojca. Od stycznia 1987 r do kwietnia 1989 r. Jan Paweł II wygłosił cykl katechez poświęcony osobie i misji Jezusa Chrystusa. Katechezy wygłoszone w języku włoskim streszczał zawsze w spontanicznych słowach po polsku, dzieląc się poniekąd swą własną wiarą. W najbliższych tygodniach o ograniczonej działalności
Wierzę w Jezusa, który był ukrzyżowan, bo nie uchylił się od dźwigania krzyża i umarł, bo nie uchylił się od dźwigania woli Ojca. Wierzę i w zmartwychwstanie, dlatego je będę rozmyślał i we wniebowstąpienie, bo tam jest Pan, gdzie serce me tęskni. Skoro odszedł, to wierzę w Jego powtórne przyjście, bo kto uwierzył w
W i e r z y ć…} 1 W I E R Z Y Ć… Wykład 2 Ks. Mirosław Łanoszka NA DROGACH WIARY BIBLIJNEGO IZRAELA W IARA ABRAHAMA – WZOREM POSTAWY CZŁOWIEKA WOBEC BOGA Postaw ę Abrahama nazwan ą wiar ą (Rdz 15,6) charakteryzuje przede wszystkim posłusze ństwo wo-bec Boga.
lxTK. Wielka i niesamowita oczywistość przebija z tych słów. „Bóg, Ojciec Wszechmogący” – wypowiadając te słowa nie czynimy nic innego jak podajemy definicję słowa >. Kiedy jednak popatrzymy na ludzkie życie, prawda o Bożej wszechmocy staje się mniej wyrazista. Powstaje wówczas w naszym umyśle wiele pytań: jaka jest główna przyczyna tego, że ludzie nie mogą wytrwać w wyznawanej wierze? Skąd to nieszczęście, które spadło na mnie wówczas, kiedy myślałem, że postępuję dobrze i Bóg powinien być ze mnie zadowolony? Bardzo łatwo wówczas dać się prowadzić uczuciom, a nie rozumowi. Matka, która straciła dziecko powie: „czy Bóg nie mógł temu zapobiec? Jeśli nie mógł, to znaczy, że nie jest Wszechmogący. Jeśli natomiast chciał, aby tak się stało, to nie jest moim Ojcem. Jedna z dwóch możliwości: albo jest Ojcem i nie ma wystarczającej mocy, aby pomóc tym, którzy w Nim pokładają nadzieję, albo też jest Wszechmogący i jednocześnie okrutny. Ojciec Wszechmogący nie potraktowałby mnie w ten sposób”. W takim razie co oznacza, że Bóg jest Wszechmogący i jednocześnie jest Ojcem? Spróbujemy się nad tym zastanowić. Bóg jest Wszechmogący w tym znaczeniu, że nie może być ograniczony przez coś, co znajduje się poza Nim. On jest przyczyną wszystkiego, w Nim wszystko bierze swój początek. Jeśli istnieją jakieś granice Jego działania, to mogą to być jedynie te, które ON sam sobie postawił, a nie inna osoba lub rzecz. Winniśmy to mieć na względzie, kiedy szukamy odpowiedzi na pytanie o cierpienie. Nie przedstawiajmy więc Pana Boga jako Kogoś bezsilnego wobec ludzkiego cierpienia, ani też nie wyobrażajmy Go sobie jako przemiłego urzędnika nieba, który mówi: >. Bóg jest Wszechmogący w tym znaczeniu, że może uczynić wszystko, co nie jest przeciwne rozumowi. Prawa rozumu są częścią prawdy, a ta jest częścią Boga, a ściślej mówiąc jest Nim samym: Bóg jest Prawdą. Bóg nie może więc uczynić rzeczy sprzecznych, o czym pewni ludzie zdają się niekiedy zapominać. Bóg jest także naszym Ojcem. Św. Paweł zauważa, że wszelkie ojcostwo ludzkie bierze swój początek w ojcostwie Boga. W pełni sens Bożego ojcostwa objawił nam Jezus Chrystus. Bóg jest naszym Ojcem, gdyż zna każdego z nas dogłębnie. Pan Jezus wyraźnie o tym nauczał, mówiąc: „Ojciec Twój, który widzi w ukryciu…” /Mt 6, – nikt więc nie może Go oszukać. On zajmuje się swoimi stworzeniami, niezależnie od tego, czy one o Nim pamiętają. Ojciec ziemski, poproszony przez swojego syna o chleb, nie poda mu kamienia. Ileż więcej dobrych rzeczy da każdemu proszącemu nasz Ojciec niebieski! (por. Łk 11,11-13). Chrystus kładzie mocny nacisk na zaufanie, jakie winniśmy posiadać w Bogu, który jest naszym Ojcem. To fundament całego chrześcijaństwa. Co oznacza pojęcie ojcostwa w dzisiejszym świecie? Pierwszym zadaniem rodziców jest wychowanie swoich dzieci. Pozostawmy bez komentarza różne błędne, wypaczone koncepcje w rodzaju >. Rodzice winni tak wychowywać swoje dzieci, aby ciągle pomagać im korygować ewentualne błędy, które mogą się pojawiać w zachowaniu ich pociech. Również i Bóg wychowuje ciebie i mnie. Jeśli dawałby nam wszystko, o co Go prosimy, szybko stalibyśmy się rozkapryszonymi dziećmi: egoistami, napuszonymi, leniwymi. Bóg nieustannie kształtuje naszą naturę, aby uczynić z nas takim osobami, jakimi chce, abyśmy byli. Gdyby tak nie czynił, nie byłby naszym prawdziwym Ojcem. Żyjemy jednak w świecie niedoskonałym, co widzimy też po naszej woli: jest ona wolna, ale po grzechu pierworodnym narażona na złe jej wykorzystywanie. Jeśli więc może się ona stać przyczyną cierpienia zadawanego innym ludziom, to również musi przyjąć na siebie i taką ewentualność, że tego cierpienia będzie od innych doznawać. W rzeczywistości Bóg ogranicza przez to swoją wszechmoc: dozwala, byśmy jedni drugim zadawali cierpienie, gdyż w przeciwnym razie dar wolnej woli nie miałby sensu. To jednak nie wszystko. Cierpienie jest także naszym długiem, jaki zaciągamy wobec Boga poprzez nasze grzechy; jest też karą za nie. Jako stworzeni na Jego obraz i podobieństwo nie tylko mamy wybierać dobro, a unikać zła, lecz także jesteśmy odpowiedzialni za dokonywane przez nas wybory. I ponosimy ich skutki. Stąd też gdy wybierzemy zło, zasługujemy na karę. Dlatego też każdy z nas, ty i ja, będziemy musieli uregulować nasze długi wobec Niego, zanim pójdziemy do nieba, poprzez cierpienie tu na ziemi lub też w Czyśćcu. I jeszcze jednej kwestii nie możemy tu pominąć. Pan Jezus cierpiał za nas i jest wielkim honorem dla tych, którzy mu służą to, że On dozwala, aby razem z Nim współcierpieli. W Maryi mamy tego najdoskonalszy wzór. I święci, którzy będąc ludźmi tak dobrymi, chcieli znosić wielkie nieraz cierpienia. A my? Myślę, że ty i ja często jesteśmy daleko od nich, uskarżając się tyle przy bólu głowy. Spośród wielu przymiotów Bożych wyznanie wiary wymienia tylko wszechmoc. Nie jest sprawą łatwą jej zrozumienie i przyjęcie konsekwencji w naszym życiu. Jest to jednak dla nas bardzo ważne. Podsumowując, możemy powiedzieć za Katechizmem Kościoła Katolickiego (268): >. >. Znowu trzeba więc powtórzyć, że cierpienie ma wymiar również pewnej dyscypliny wychowawczej, której człowiek potrzebuje, aby stać się kimś na miarę Bożych oczekiwań. On pragnie, abyśmy nie byli przywiązani do rzeczy stworzonych, a to nie jest łatwe, jeśli zawsze mamy to, czego pragniemy. On chce, byśmy nauczyli się cierpliwości: a jak to uczynimy, jeśli niczego nie będziemy musieli znosić. A nasza pokora, a całkowite i pełne zaufanie do Boga? Sami wiemy, jak jest z tym w praktyce. Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie, dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików
Ewangelia (Mt 20, 20-28) Kielich mój pić będziecie Słowa Ewangelii według świętego Mateusza Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: «Czego pragniesz?». Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». Odpowiadając Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?». Odpowiedzieli Mu: «Możemy». On rzekł do nich: «Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował». Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu». KOMENTARZ Prosić czy nie prosić? Oto jest pytanie, które zadaje sobie wielu uczniów Jezusa, którzy chcą pełnić Jego wolę i nie wiedzą, czy ich prośba „spodoba” się Bogu, a dla nich samych będzie dobra. Co więc lepsze? Prosić źle czy nie prosić wcale? PROSIĆ! Spośród wszystkich możliwych opcji w naszym dylemacie najgorszą opcją jest nie prosić, czyli przestać się modlić o coś co wydaje nam się ważne albo nie mieć w ogóle odwagi powiedzieć Bogu o tym co zaprząta moje serce. Nawet jeśli moja prośba jest zła, głupia i niedojrzała – trzeba się modlić, bo wraz z moim trwaniem w Jezusie (J15, 4) w pewnym momencie przyjdzie odpowiedź na moją prośbę. Odpowiedzią może być spełnienie prośby, wyjaśnienie o co się modlić lub niespełnienie prośby. Odpowiedź przyjdzie, bo przecież modlitwa to spotkanie i rozmowa z żywym Bogiem, prawda? A poza tym sam Jezus obiecał, że gdy będziemy w Nim trwać, przyniesiemy obfity owoc! DLACZEGO WARTO PROSIĆ? Człowiek modlitwy rozwijając się w wierze, upodobnia się do Jezusa. Mając tego samego Ducha, zaczyna być coraz bardziej jednością z Bogiem. Coraz bardziej podobne stają się pragnienia, patrzenie na świat, wrażliwość. Jednakże różne przestrzenie w naszym życiu mają różne tempo nawracania się. Dlatego może tak być, że jakaś nasza sfera życia jest jeszcze niedojrzała i może w niej być jeszcze ziemskie (światowe, grzeszne, pogańskie, nienawrócone) myślenie. Taką historię obserwujemy w dzisiejszej Ewangelii, gdy matka synów Zebedeusza przychodzi wraz z nimi do Jezusa i prosi o to, by jej synowie zasiedli w Królestwie Jezusa po Jego prawej i lewej stronie. Na pewno wszyscy mieli dobre intencje, lecz z perspektywy Ewangelii i nauki Jezusa o służeniu jako ideale miłości, prośba ta była bardzo nieewangeliczna. Dobrze jednak, że ta prośba padła! O ile jesteśmy mądrzejsi dzięki niej, tak my i wszyscy czytający ten tekst, jak i sami zainteresowani! Dlatego w modlitwie prośby ważne jest by (1) być całkowicie szczerym z Jezusem i (2) trwać w Nim. Bo gdy będziemy w Nim trwali w szczerości serca, dojdziemy kiedyś do takiego stanu, o jakim pisze św. Paweł – „żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20), a to zjednoczenie sprawi, że „jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami” (J 15, 7-8). A JEŚLI PROŚBY SĄ ZŁE? A nawet jeśli prośby są złe, to Ojciec i tak da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą, nawet o niedojrzałe rzeczy (Łk 11, 13)! Nasz Ojciec jest tak hojny, że nawet jak źle się modlimy, to daje swoim dzieciom najlepszy Prezent jaki ma – Ducha Świętego: Ducha poznania woli Boga, Ducha miłości, radości i pokoju, Ducha zjednoczenia z Bogiem i Ducha który zmienia nasze serca upodabniając je do serca Boga. Bądź dziś z Bogiem szczery na modlitwie prośby! Bądź jak matka Synów Zebedeusza! Powiedz Bogu co TAK NAPRAWDĘ jest w Twoim sercu. Co masz do stracenia? Jeśli będziesz dusił w sobie swoje niespełnione pragnienia, one cię zabiją od środka. Będziesz miał cały czas ukrytą pretensję do Boga, że nie spełnia twoich największych marzeń, lecz nie spełnia dlatego, że nie mówisz Mu o tym na głos i nie odsłaniasz przed Ojcem tego, co naprawdę chcesz. A jeśli powiesz – to albo Bóg to spełni, albo spełni po swojemu i w swoim czasie, czyli LEPIEJ (jak u synów Zebedeusza), albo nie spełni wcale, bo nie przysłuży się to ostatecznemu celowi twojego życia, lecz da Ci za to swojego Ducha Świętego. Nie ma więc tu przegranych! Nie ma niewysłuchanych modlitwy! Bądź więc zawsze w kontakcie z Bogiem ii nigdy nie skrywaj tego, co pragnie twoje serce i co cię boli, choćby była to najbardziej głupia i wstydliwą sprawa. Ten, kto prosi – otrzymuje i to zawsze to, co najlepsze!
tak ja wierze w boga ojca